Dwa psy i kot w szeregówce – bez lukru. Jak naprawdę wygląda nasza codzienność

Na Instagramie zwierzaki wyglądają uroczo. I są urocze. Ale ten wpis nie będzie tylko o tym, jak cudownie jest mieć psy i kota. Bo to jest cudowne – tylko ma też swoje cienie.

Jak to się zaczęło: owczarek i mikro york

Kiedy się rozwodziłam, miałam owczarka niemieckiego. Byłam przerażona, że zostanę sama z dwójką bardzo małych dzieci i dużym psem. Mieszkałam na czwartym piętrze, dzieci miały wtedy około 3–4 lat i trzeba było pomagać im się ubrać. Wyjście z takim psem na spacer było naprawdę kłopotliwe. Więcej o tamtym czasie napisałam we wpisie Rozwód przed 40-tką. Jak zaczęłam od nowa.

Rzeczywistość okazała się mniej straszna niż wizja – i dość szybko zdecydowałam się na drugiego psa. Padło na yorka. Wyglądałam bardzo śmiesznie, kiedy szłam na spacer z ponad 40-kilogramowym, pięknym, majestatycznym długowłosym owczarkiem i z mikro yorkiem ważącym około kilograma.

Nasz owczarek Kazar odszedł ze starości. Po przeprowadzce dość impulsywnie – trochę zasugerowana wyborem przyjaciółki – kupiłam maltipoo.

Abi i Luna – to nie jest sielanka

Czy maltipoo to była dobra decyzja? Nie wiem. Mam mieszane uczucia. Nie wyobrażam sobie życia bez tych psów, ale nie będę udawać, że to sielanka.

Abi, nasza yorczyca, jest – jak to york – wyszczekana. Lubi tylko ludzi, i to nie każdego. Za Luną, czyli maltipoo, nie przepada. Luna jako szczeniak bardzo chciała się bawić, więc co chwilę były zgrzyty.

Do tego problemy z czystością, które zdarzają się do dziś. Mam wrażenie, że Abi pod wpływem złości załatwia się na dywanie albo na ubraniach zostawionych na podłodze. Bardzo sporadycznie zdarzyło się nawet na łóżku. Luna też nie zawsze utrzymuje czystość – choć wieczorem wychodzi na ogródek. Można powiedzieć, że moje psy są „niewychowane”. Taka jest prawda.

Żółte plamy na trawniku

Bardzo drażni mnie jeszcze jedno: gdy dwa psy załatwiają się na trawie, latem w słońcu zostają żółte plamy. Nie ma co tego ukrywać – przy dwóch psach to ponad dwa razy więcej moczu, tym bardziej że maltipoo jest większa od yorka.

Kot? Chyba słońce w Grecji za mocno grzało

W czerwcu 2026 roku byliśmy na wakacjach w Grecji. W restauracji chłopcy zobaczyli całą kocią rodzinkę i zapytali, czy możemy mieć kota. Śmieję się, że słońce w Grecji musiało bardzo grzać, bo się zgodziłam. A nigdy nie byłam kociarą – zawsze psiarą.

Na początku chciałam ragdolla – takiego mięciutkiego, z sierścią. Ostatecznie zdecydowałam się na Devon Rexa. Koleżanka z Instagramu opowiedziała mi, że miała ragdolla, a teraz ma Devon Rexa. Przedstawiła mi tę rasę, zaczęłam czytać – i tak trafił do nas Teoś.

Z oczkiem Teosia była trudna sytuacja i ostatecznie stracił wzrok w jednym oku – to historia na osobny wpis. Mimo to jest cudownym kotem i chyba naszym oczkiem w głowie.

Kto z kim się dogaduje

  • Teoś i Luna – rewelacyjnie. Bawią się i po prostu świetnie ze sobą współgrają.
  • Abi – trochę na tym cierpi. Kot ją irytuje, ale z drugiej strony ma często święty spokój od Luny, bo Luna zajmuje się kotem.

Czy było warto?

Tak. To bardzo kochane, przytulaśne zwierzaki, które nas kochają i które my kochamy. Chłopcy świata poza nimi nie widzą. Ale jeśli myślisz o kilku zwierzętach w domu, wiedz, że to nie zawsze wygląda jak na zdjęciach – i to jest w porządku.


Psy biegają po ogrodzie przy naszej szeregówce – przeczytaj, dlaczego ją wybrałam. Abi, Lunę i Teosia znajdziesz codziennie w moich relacjach na Instagramie @nieperfekcyjny.dom.

Tekst powstał na podstawie moich własnych doświadczeń i nagrań. Przy redakcji korzystałam z pomocy narzędzi AI – wszystkie opinie i historie są moje.

Skomentuj